- Co się stało? - zapytała.

się, wybiegła z pokoju i by uniknąć pozostałych
Alli dotknęła ramienia Eriki i odeszła, nie oglądając się.
- Jakim markizie?
- Panno Stoneham, miło mi. - Lady Helena uścisnęła jej dłoń.
prawda, to prawda: nigdy się z tym specjalnie nie obnosił.
Dziewczynka krzyknęła, rozpłakała się, ale gdy dostała od Laurie piłkę, łzy wyschły
Był to jeden z tych rzadkich wieczorów, kiedy Erika wcześnie zasypiała, i
Mark i Matt, uciekli z domu, jak tylko skończyli szkołę. Mark wstąpił do marynarki, a
- Przepraszam. - Dziewczynce zrobiło się przykro. - Nie
- Czy muszę tam iść, kuzynko Anne? - zapytała zatros¬kana Clemency przy obiedzie. - Naprawdę się martwię. Jak mam ciągnąć to całe przedstawienie?
- Ten markiz, proszę pani... - zaczęła gospodyni ostrożnie. - Krążą na jego temat okropne pogłoski. To znany libertyn i jawnogrzesznik...
Następnego dnia po powrocie Clemency Jameson udał się do domu Ramsgate’ów na Tavistock Square, by się z nią osobiście spotkać. Spodziewał się ujrzeć istotę speszoną i zawstydzoną, lecz już po chwili stwierdził, że się grubo pomylił, bo powitała go poważna młoda dama, osoba nadzwyczaj zrównoważona i pewna siebie. Jameson, przygotowany do odegrania roli dobrodusznego wujka, strofują¬cego niegrzeczną dziewczynkę, rychło uznał to podejście za nieodpowiednie.
-Scott...
równieŜ o tym, Ŝe w tym tygodniu znowu się spotykają i idą do kina.

-4-

- WciąŜ obwinia o wszystko Devlinów? - zapytał Mark.
się tu i ówdzie, pogarszała tylko sytuację. Jego naga pierś przypomniała jej ich
w rzędzie pod ścianą i bawiłam się w szkołę. Marzyłam,

czegoś, co dałoby mu jakieś pojęcie, kto ponosi odpowiedzialność za to, co się tu

Czuję się pewniej, mając je przy sobie.
- Przysłała mnie twoja matka. Nazywam się Diaz.

Willow czuła się odrobinę zagubiona, ale posłusznie przejrzała

- Millo! - zawołała za nią Julia. Ale siostra nawet się nie
nieustępliwa myśl: nie obroniła własnego dziecka.
Diaz stał bez ruchu. Tylko gdy jakiś przedmiot przelatywał zbyt